Grafitowa-Codziennosc

Pomalujmy rzeczywistość...

Ech, i znów po świętach. Nie wiem jak Wy, ale w naszych głowach pojawiła się niedobra myśl. Tradycja z roku na rok zanika. Być może to przez to, że jesteśmy już starsi i w głowie mamy wyidealizowany obraz radosnych, ciepłych długich i wspaniałych świąt. To kontrastuje do teraźniejszych spostrzeżeń:

1. Wigilia zaczyna się o za szybko! (15-sta godzina i już wszyscy przebierają nogami do rozpoczęcia)

2. Wigilia trwa 15 min… Podzielenie się opłatkiem, obiad, teleexpress, Golcowie w TV.

3. Na stole minimalistycznie. I to nie przez to, że niema pieniędzy, tylko wszystko tak jakoś zoptymalizowane… bo wiadomo, że nikt nie zje aż tyle, a kutie to je tylko ciocia Halinka.

4. Kartek coraz mniej.. ten zwyczaj zaczyna zanikać nawet wśród osób starszych. O zgrozo.. sms-ów też jakoś mało.. każdy zajęty sobą?.

Powyższe troszkę prowokacyjnie.. bo przecież w tym roku, gdzieś w zakamarkach skryły się przyjemne uczucia i radosne myśli. Natomiast ciekawy jestem czy to rzeczywiście jest tak, że idziemy w złym kierunku.. czy też może był po prostu słaby rok ;)

Poniżej symbol tegorocznych świąt. Genialna kampania reklamowa, która wryła się wielu w głowy. (Genialna, bo skuteczna, nie dlatego, że aż tak przemyślana;)

DE

koledowanie2 small

Codzienność pod znakiem deszczu..powodzi… Rzeczywiście, za oknem prawdziwy Mordor. Rzeki przekraczają stany alarmowe.. W TV nieszczęśliwi ludzie, pozbawieni domów. Jakże świetna okazja do zwiększenia notowań sondażowych. Politycy jak co roku, śpieszą aby ocenić straty i zapewnić, że wszystko będzie dobrze..

Dwa pytania – czy nie można zrobić tak, żeby kolejnego roku nie trzeba było się martwić o poziom rzek? Chyba można.. niektóre miejscowości zostały porządnie zabezpieczone..

Pytanie numer dwa… czy nie skuteczniej pomóc tym nieszczęśliwym ludziom, spożytkowując czas na planowaniu antykryzysowym, aniżeli wydawać pieniążki na podróże… Tylko po to , żeby pokazać się w TV..

Podobno niektórzy politycy mają na te okazje tzw. kurtki kryzysowe ;)

Poniżej pan w kaloszach.

DE.

Rains

Wizjo-Wizja

Brak komentarzy

Kiedyś obiecałem sobie, że nigdy więcej nie obejrzę Eurowizji… Dlaczego? Bo poziomu muzyczny sięga tam zwykle krawężnika. Z jakiejś jednak przyczyny, w tym roku wciągnąłem się. W pierwszą część, drugą… oraz finał. Niestety, po raz kolejny, był to wieeelki błąd :( Z bardzo bliskiego, choć nie tego samego powodu. Jakiego?To chyba oczywiste.. internet wyrzucił to z siebie jednym głosem.. ‚Conchita’…

Whyyyy? Zapytałem w próżnię. Widowisko było przednie. Naprawdę, Dania stanęła na wysokości zadania. Poziom muzyczny… o dziwo – nieźle. Mnóstwo piosenek wpadających w ucho, sporo przebojów i nieliczne pozycje wzbijające się ponad poziom konkursu. Dlatego pytam… whyyyy? Ani wizualnie… ani wokalnie.. muzycznie… Conchita nie zachwyciła.. Skąd decyzja? Nie umiem tego pojąć… Bo walka o równość? Bo idealistyczny przekaz? Ok… wszystko ok.. ale to nie powód, żeby karać wykonawców, którzy zagrali/zaśpiewali lepiej.

Cóż.. kolejny raz na kacu… (do końca wierzyłem w holandię…) to trochę jak z oglądaniem reprezentacji Polski… za każdym razem mnóstwo wiary, emocji.. na końcu kac.. brak wiary w odmianę zapętlonego losu. Echo po ‚whyyy’ w końcu cichnie… Do następnego razu ;) Chociaż wiadomo, że już nigdy więcej nie oglądnę ;)

DE.

wurst

Święta nadchodzą wielkimi krokami. W radiu pląsa już coroczny hit Wham… ;)

Przy tej okazji temat komercjalizacji… Słychać sporo opinii, że duch świąt zanika. Bo tutaj chodzi tylko o pieniądze. Szczerze? Nie uważam tak. Nawet jeśli w tym okresie wyda się parę złotych więcej… to przecież ile z tego radości. Nie tylko dla osoby, która prezentami zostanie obdarowana. Przecież ile jest frajdy z samych zakupów, wyobrażania sobie jak ktoś zareaguje na prezent. Czy się ucieszy? Czy prezent będzie trafiony.. A jak już uda się w końcu wpaść na pomysł, który z jakimś prawdopodobieństwem zadowoli  - mentalne owsiki. Bo chciałoby się o tym powiedzieć już.. wręczyć prezent jak najszybciej.. chociaż trochę.. odrobinkę o tym pogadać ;)

Ciekaw jestem innych opinii ;) Póki co, brak kogoś kto mogłyby się wypowiedzieć… No, ale spytam przyszłe osoby.., które odwiedzą ten blog po czasie – jak Wy uważacie? Komercha? Czy jednak pozostało w tych świętach nieco ducha?

DE.

 

Do tej pory zastanawiam się jak jednemu człowiekowi udało się strollować sporą część populacji naszego kraju :D Istny majstersztyk! Sama podczas oglądania zaledwie kilkuminutowego nagrania zdążyłam wyprodukować kilka głębszych myśli i spłodzić w swej głowie teorie na temat akcentu, zrozumienia tekstu itp. :)

Jak szeroko otworzyły się moje oczy i jak ogromne było moje zdziwienie kiedy moja druga połówka uraczyła mnie filmikiem no 2 :P Nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam :D Zdziwienie sięgnęło zenitu kiedy dowiedziałam się kto stoi za tym całym zamieszaniem.

Mistrz – jedno słowo w którym idealnie zmieści się pewna postać. Postać, którą tak na dobrą sprawę kojarzy większość z nas. Proszę Państwa przedstawiam…CeZika! ;D Badam tss… ;) Od zawsze był oryginalny ale ostatnim występkiem przeszedł samego siebie J Koniec końców – gratuluję pomysłu i udanego kawału J Dobrze się przekonać, że są obok nas osoby pozytywne potrafiące zarazić swoim poczuciem humoru ;)

Link: 

BF.

Jak na ludzi nie do końca interesujących się polityką, zamieszczamy sporo politycznych tematów… ;)

Dzisiaj trochę o reformach w rządzie. Cały tydzień o tym wszędzie głośno… stąd i na naszym blogu pojawi się ślad. Przy okazji tematu.. dwie myśli odzwierciedlone na rysunku.

Pierwsza mało lotna myśl – pani minister Mucha poleciała. Smutna, bezlitosna rzeczywistość. Dlaczego smutna? Bo trochę jej mimo wszystko szkoda. Dostała mocno po tyłku.. niejeden poddałby się w przedbiegach. A ona wytrwała.. odważnie stawiając czoło atakom i drwinom. Myślę, że sama miała już dość.. i mimo, że ambicja podpowiadała myśli o dalszej walce.. to decyzję o odejściu przyjęła z ulgą. Abstrahuję tutaj zupełnie od jej umiejętności.. czy kwalifikacji do piastowania tego stanowiska.

Druga myśl.. a raczej wspomnienie. Podczas któregoś z reportaży ktoś ochrzcił naszego ministra Carem.. który ukróca żywot bojarów. Obie myśli przeniesione na rysunek poniżej:

DE.

Czyli odpowiedź na kilka rzuconych w dal rac i kostek brukowych jak również fajerwerki nie z tej ziemi w iście tęczowych kolorach… Każdego dnia człowieka przepełnia nadzieja na to, że coś się zmieni… Na to, że Polska ruszy w tym lepszym kierunku…

Kiedy mass media zaczynają „trąbić” o wydarzeniach takich jak te sprzed trzech dni, człowiekowi przychodzi do głowy jedna myśl: dlaczego mądrzy, tolerancyjni, trzymający poziom ludzie to „towar” deficytowy..? Dlaczego tak ciężko jest okazać szacunek rodakom, którzy kiedyś przelewali krew za naszą wolność?

Mam ogromną nadzieję, że wszyscy osobnicy przejawiający zachowania zapożyczone od naszych dalekich krewnych neandertalczyków któregoś dnia uderzą się w piersi i z pokorą przyznają się do tego jak wielką ignorancją się wykazali. Ktoś powie, że nadzieja jest matką głupich, lecz czy lepszym rozwiązaniem jest pozostać sierotą..?

BF.

Dwa diabełki…

Brak komentarzy

Straszne puchy na blogu :) No.. ale konsekwentnie..  do przodu.. 

Dzisiaj wpis o polityce ;) Staramy się komentować uczucia związane z codziennymi spostrzeżeniami. Ostatnim uczuciem, którego doznałem obserwując debaty polityków.. było zniesmaczenie. Uh.. ile w tym wszystkim jadu…ile wyrachowania.. ile nienawiści. Nawet nie specjalnie skrywanej..

Tak jak wspomniałem wcześniej, nie do końca interesujemy się polityką. Natomiast kiedyś zrobiłem eskperyment i wrzuciłem na tapetę, na długi czas TVN 24. Jaki efekt? Zwykłą względną obojętność i przyzwyczajenie do paranoi panujących w polskim rządzie, zastąpiła rosnąca frustracja…złość.. czasem autentyczne nerwy. Paranoja, nie? Chyba szkoda zdrowia… Z drugiej strony… ignorancja? bierność? Ciężki wybór. 

Wczoraj święto niepodległości.. Dużo głosów o tym, że to politycy częściowo byli winni zaistniałym zdarzeniom. Jedno jest pewne, atmosfera panująca w rządzie nie sprzyja powstawaniu pozytywnych emocji. 

Poniżej wizualizacja odczuć związanych z obserwacją debat. Wszelkie podobieństwo, przypadkowe ;)

DE.

Dzisiaj od rana po głowie chodził mi jeden temat. Cycki. Wszędzie cycki. Tam gdzie się je da wcisnąć, tam wystąpią. No i ok.. czasem przyda się taki widok w ramach wzbogacenia wrażeń estetycznych. Coś chyba jednak jest nie tak, skoro ja, facet z krwi i kości, ma już tego dość. Naprawdę.. ciekawy, dobrze zrobiony teledysk jest jak głęboki haust powietrza, po długim czasie spędzonym w toni nudy i wszechogarniającego bagna nagości.  Czy tylko tak drogie panie/panowie jesteście w stanie przyciągnąć przed TV publiczność? Na szczęście nie wszyscy, na szczęście nie tylko tak.

Drugim tematem dnia był WoW. Znów dałem się skusić internetowym, kolorowym bannerom ;) Poniżej trochę niefortunne połączenie dwóch tematów.

DE.

Jaki ona ma wspaniale zgrabny nosek i ten płaski brzuszek nie wspominając już o krągłych, jędrnych piersiach… Mężczyźni zwracają uwagę tylko na tak piękne, ponętne panie, a pierwszą rzeczą jaką chcą rano zobaczyć po przebudzeniu jest widok zmysłowej seksbomby śpiącej tuż obok… „Rozorane” mięśnie klatki piersiowej i brzucha… To marzenie i cel wielu panów. No bo przecież oto jest marzenie każdej kobiety, aby jej mężczyzna był atletycznie zbudowany, niczym grecki bóg… Tylko czy na pewno? Za czym ta gonitwa drogie Panie/drodzy Panowie? Czy faktycznie największą wartość ma dzisiaj „opakowanie”? Czy to co kryjemy pod starannie wypielęgnowaną „skorupką” nie ma już żadnego znaczenia?

Codziennie narażeni jesteśmy na atakujące nas ze wszędobylskich posterów/klipów/reklam wypielęgnowane twarze i wymuskane do granic możliwość, niemal nagie ciała gwiazd kina i muzyki. Codziennie zadajemy sobie pytanie dlaczego tak daleko nam do promowanej przez mass media doskonałości. Codziennie zatracamy samych siebie w szalonej gonitwie za tym,co…tak napradę NIE ISTNIEJE! Bo ile razy zanim powiemy sobie,że jesteśmy do niczego, utorujemy naszemu mózgowi drogę do myśli iż wszystko to, co widzimy dookoła to nic więcej jak żywe science fiction..? No właśnie… Czy nie powinniśmy zatem przestać bezsensownie i ślepo podążać za tym co sztucznie stworzone przez precyzyjne narzędzia i niebywałe zdolności dobrze znanego każdemu z nas Doktora Photoshop’a?

Może zatem warto przestać bezmyślnie wzdychać do tego co nieprawdziwe i zacząć ćwiczyć samoakceptację..? Wieści głoszą, że nie ma niczego bardziej pociągającego i sexy niż odrobina pewności siebie ;)

BF.